Archiwum kategorii: ‘Łysienie kobiet’
Leczenie łysienia, Łysienie kobiet, Łysienie mężczyzn
Trafiłam ostatnio na stronę firmy, która w ramach omawiania zasad działania dostępnych na naszym rynku specyfików na porost włosów rozprawia się z konkurencją (przynajmniej takie wrażenie sprawia argumentacja użyta przez autora przeczytanych przeze mnie tekstów) twierdząc, że stosowanie specyfików na porost włosów nie ma sensu u osób, które walczą z typowym łysieniem kobiecym lub męskim, a tak naprawdę nie należałoby ich polecać w ogóle osobom, które mają permanentne problemy z nadmiernym wypadaniem włosów. Kuracje lekami tj. profesjonalnymi środkami na porost włosów są zbyt drogie i często nazbyt zawodne, by można było polecać je komukolwiek. Miesięczna kuracja kosztuje niejednokrotnie sto i więcej złotych, a w skali kilku lat (środki na porost włosów trzeba często stosować nieprzerwanie przez bardzo długi okres czasu, a nawet dożywotnio) sumaryczne koszty osiągają taką wysokość, że rozsądnie myślącym osobom z takimi kosztami bardzo trudno będzie się pogodzić, a co gorsza, leczenie łysienia środkami poprawiającymi porost włosów (ewentualnie hamującymi mechanizmy odpowiadające za łysienie) wymaga ogromnych nakładów pracy, ogromnej dyscypliny i samozaparcia. Do tego efekty mogą być mizerne. To koronne argumenty przemawiające przeciwko takim kuracjom.
Tymczasem przeszczep czy też specjalne „technologie”, o których firmy je stosujące piszą raczej niechętnie (w każdym razie nie rozwodzą się nad nimi tak jak nad kiepsko działającymi wg nich i bardzo drogimi preparatami na łysienie) mają zapewnić pacjentom efekty natychmiastowe, widoczne, mniej kosztowne (jeśli uwzględnić sumaryczne koszta) i dające natychmiastową poprawę – co jest równoznaczne z natychmiastową satysfakcją. To koronne argumenty przemawiające za tymi technologiami.
Jak sądzicie co jest lepsze?
Moim zdaniem sprawa wygląda tak:
Niewątpliwą zaletą jest to, że efekty, spektakularne tj. bardzo zauważalne, można zauważyć dość szybko. Jeśli chodzi o koszta – jednorazowo są oczywiście znacznie większe, ale sumarycznie faktycznie mogą być niższe niż koszt kuracji środkami poprawiającymi porost włosów. To duże plusy tym bardziej, że o tak „technologicznie” odbudowane czupryny w zasadzie jakoś specjalnie nie musimy się starać. Pielęgnacja takich włosów ma oczywiście swoje wymogi, ale bądźmy szczerzy: każdorazowe mycie włosów czy też inny zabieg pielęgnacyjny nie będzie wiązał się w tym przypadku ze ścisłą obserwacją czupryny i z pełnym nadziei spoglądaniem w lustro – czy włosy już się pojawiają czy nie – ten problem odpada.
Ale, podstawowym (i bardzo ważnym) ALE w tym przypadku jest fakt, iż włosy odbudowane w ten sposób nie są de facto naturalnymi włosami i mówię to z pełną świadomością mając na myśli również przeszczepy. Zminiaturyzowane tj. zdezaktywowane mieszki włosowe nie zregenerują się, a pozostałe włosy rosnące swoim normalnym trybem tak czy inaczej będą z czasem wypadać jeśli łysienie postępuje. Innymi słowy takie zabiegi nie mają nic wspólnego z zachowaniem kondycji naszych naturalnych tkanek, a ich kondycję przecież możemy zachować i poprawić starając się o to, by mieszki nie zostały zminiaturyzowane i by włosy nie poddały się destrukcyjnemu działaniu chorób, hormonów czy też innych czynników powodujących ich nadmierne wypadanie.
Ze środkami na porost włosów sprawa wygląda zupełnie inaczej. Jednostkowy koszt zakupu nawet drogiego preparatu jest znacznie niższy niż koszt jakiegokolwiek zabiegu. Z drugiej strony jednak sumaryczne koszta (pamiętajmy, że czasem kuracje wymagają w zasadzie dożywotnich starań) koszta mogą nieco przerażać, ale… czy zastanawialiście się czasem ile pieniędzy w swoim życiu (sumarycznie) po prostu wyrzucamy w błoto nie zastanawiając się, czy zakupy są nam potrzebne, czy poprawiają wygląd ani tym bardziej czy wychodzą nam na zdrowie? Środki na porost włosów (o ile zadziałają, a niektóre – wierzcie mi – działają doskonale) są inwestycją o tyle dobrą, że wpływają na nasz naturalny potencjał – potencjał wzrostu włosa. Usprawniają mechanizmy, których dysfunkcje mogą prowadzić do łysienia, albo blokują pewne szkodliwe działania ze strony naszych organizmów. Stosując te środki działamy bardziej naturalnie zachowując i odbudowując własne czupryny. Nie potrzebujemy do tego żadnych technologii, a to co pojawi się na naszej głowie nie będzie zwykłym maskowaniem naszych niedoskonałości – będzie w zasadzie będzie … nami. Całkiem zwyczajnie i po prostu, całkowicie naturalnie. To największa zaleta tego typu preparatów i nie przebije jej nawet główna zaleta „technologii”. To, co dzięki nim osiągniemy będzie naturalne, a więc naturalnie piękne, niby nic szczególnego, ale taka zwyczajność (naturalność) jest przecież w cenie.
Wadą jest oczywiście sumaryczny koszt kuracji i fakt, iż w niektórych przypadkach jesteśmy na nią skazani praktycznie dożywotnio, ale (jak już wspomniałam) na co dzień i tak wyrzucamy wiele pieniędzy na dobra / przedmioty / używki / rozrywki, które nie działają, nie przynoszą nam żadnych korzyści, nie dostarczają przyjemności, a często w ogóle ich nie używamy, na co dzień spędzamy też wiele czasu na bezproduktywnych czynnościach lub nicnierobieniu, które nam niczego nie daje. Może więc warto wyznaczyć sobie w życiu priorytety i postawić na kondycjonowanie czupryny (w pewnym ograniczonym stopniu oczywiście, bo wokół tego nie może kręcić się nasze życie) zamiast na nic nie warte czy wręcz szkodliwe zakupy i nicnierobienie bądź robienie rzeczy niepotrzebnych. Myślę, że jest to jakieś rozwiązanie.
A Wy jak sądzicie?
Pielęgnacja włosów, Łysienie kobiet
Jakże często wydajemy sporo pieniędzy na drogie szampony do włosów i na specjalne odżywki. Niejedna pani spędza długie godziny w gabinecie kosmetycznym, by poprawić jakość tego dość ważnego atrybutu kobiecej urody. Nie ujmując nic ze skuteczności tym metodom, musimy jednak zdać sobie sprawę, że zwykle nie troszczymy się o rzeczy bardziej podstawowe, które również mają niebagatelny wpływ na stan włosów.
Mowa oczywiście o diecie. Można mi tu zarzucić, że mam jakąś obsesję na tym punkcie. Poruszam go niemal przy każdej okazji. Być może, ale jest to obsesja wywołana medialną papka, jaką jesteśmy karmieni każdego dnia. Wypowiedzi wielu dietetyków są często wypadkową mody, preferencji politycznych oraz lobbingu. Internet jest pełen porad wprost prowadzących do zniszczenia sobie zdrowia. Cóż się więc dzieje pod wpływem tego wszystkiego z naszymi włosami? Wystarczy zdać sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze stan włosów odzwierciedla ogólny stan naszego zdrowia. Zwykle, gdy coś złego dzieje się z włosami, to gdzieś rozwija się coś o wiele poważniejszego. Szampon, odżywka czy maseczka tylko zamaskują problem, ale nie zawsze są w stanie go rozwiązać.
Po drugie, trudno wyobrazić sobie skuteczne działanie jakiegokolwiek leku w sytuacji, gdy pacjent nie przestrzega żadnych innych zaleceń mających poprawić jego zdrowie. Tu analogia jest aż nazbyt widoczna.
Źle się dzieje, gdy promuje się diety odchudzające oparte jedynie o warzywa czyli w zasadzie głodzenie się. Niski poziom składników pokarmowych, poza wieloma innymi skutkami, może bardzo pogorszyć stan włosów. Obecnie lekarze już wyróżniają łysienie rozlane, jako osobną jednostkę chorobową i nie ma wątpliwości, że jest ono skutkiem niedożywienia. Bynajmniej nie dotyczy ludzi z Trzeciego Świata. Mowa tu o osobach, które padły ofiarą niezdrowego odchudzania.
Łysienie rozlane kojarzy się przede wszystkim z poważnymi niedoborami białka, czyli grzechem głównym współczesnej dietetyki. Podaż białka poniżej 1 grama na każdy kilogram masy ciała może szybko doprowadzić do takiego stanu, a musimy pamiętać, że nawet taka ilość nie jest zwykle wystarczająca dla zdrowia. Włosy stają się rzadsze i widać wyraźnie ubytki w ich masie. Są też coraz słabsze i z czasem jest ich mniej. Jeśli nie zmieni się nawyków żywieniowych może dojść do całkowitego wyłysienia.
Nagonka na tłuszcze pochodzenia zwierzęcego też nie poprawiła naszego zdrowia (wbrew zapewnieniom agresywnych propagatorów jedzenia niskotłuszczowego). Na pewno nie można z nimi przesadzać, ale są bardzo potrzebne. Bez nich cała gospodarka hormonalna i enzymatyczna zostaje zaburzona. To też musi przełożyć się na stan włosów.
Wysoka podaż soi, obecnej dziś w wielu pokarmach, dodawanej niemal do wszystkiego – to kolejne niebezpieczeństwo. Tak długo lobbowano na rzecz tego nieprzyswajalnego odpadu przemysłowego, że dziś powszechnie uważa się soję za bardzo zdrowy pokarm. Niektórzy ludzie świadomie po nią sięgają w przekonaniu, że to poprawi ich zdrowie i jest lepsze dla organizmu niż mięso. Jest to dokładnie odwrotnie. Soja uniemożliwia wchłanianie składników pokarmowych – białka i witamin. Zaburza gospodarkę hormonalną. Lista chorób, jakie wywołuje jest bardzo długa. W tym miejscu tylko mogę zaznaczyć, że blokowanie przyswajania protein pozbawia organizm podstawowego biologicznego materiały budulcowego. Tym samym włosy stają się coraz rzadsze i mamy dokładnie to co lekarze nazywają łysieniem rozlanym.
Spore niebezpieczeństwo stanowią ryby w nadmiarze, zwłaszcza te z puszek. Szczególnie niezdrowy jest tuńczyk. Wiem, że znowu występuję przeciw powszechnie przyjętym poglądom. Ryba jest zdrowa. W zasadzie tak. Nie mam nic przeciw rybom, ale musimy uważać z ich ilością w naszym jadłospisie, gdyż ryby w takiej postaci, jak są nam serwowane zawierają dużo rtęci. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, jaki ma to wpływ na zdrowie i na stan organizmu. Jednym z objawów zatrucia rtęcią jest właśnie utrata włosów.
To tylko najważniejsze przyczyny występowania łysienia rozlanego. Ciągle za mało się o nich pisze lub wręcz poleca taki system żywienia, który jest sprzeczny z podanymi tu zasadami. Można się zdrowo odchudzać, ale nie sądzę, że warto stracić kilka kilogramów a wraz z nimi większość włosów. Czy to rzeczywiście poprawi urodę?
Gdy już zadbamy o te podstawy możemy rozejrzeć się za preparatami do pielęgnacji włosów lub wybrać do kosmetyczki. Bez zapewnienia sobie tych zdrowotnych podstaw będzie to pozbawione sensu i niewiele pomoże. Nie można przecież budować domu, gdy najpierw nie położy się solidnych fundamentów.
Przyczyny łysienia, Łysienie kobiet, Łysienie mężczyzn
Każdy zna przysłowie, że złość piękności szkodzi. Najczęściej stosujemy je, gdy chcemy uspokoić kogoś kto właśnie wpadł w gniew. Nikt z nas nie zastawia się, czy rzeczywiście złość ma jakiś wpływ na naszą urodę czy nie. Jest to po prostu dobrze brzmiący związek frazeologiczny. Przystoi bardziej literatom niż lekarzom lub kosmetyczkom.
Jeśli jednak zamienimy złość na stres, nagle okaże się, że istnieją tysiące publikacji wskazujące na związek stresu ze stanem zdrowia, a więc pośrednio także z urodą. Czy przypadkiem to nie to samo? Czy można się złościć i nie być pod wpływem stresu? Musimy więc uznać, że w tym powiedzeniu kryje się głębsza prawda. Czytaj więcej »
Wypadanie włosów, dopóki nie przekracza 200 sztuk dziennie, jest zjawiskiem naturalnym. Każdy włos bowiem żyje przez kilka lat, po czym po krótkim odpoczynku mieszka włosowego wyrasta jego następca. Jednorazowo mamy na głowie aktywnych 80% mieszków włosowych. Czasami jednak zdarza się, że wypada znacznie więcej włosów i z czasem dochodzi do mniej czy bardziej intensywnego przerzedzania włosów. U kobiet łysienie ma charakter rozlany, to znaczy ubywanie włosów następuje równomiernie na całej skórze głowy. Różne są tego przyczyny: zaburzenia hormonalne, niektóre choroby i leki, niewłaściwa pielęgnacja, stres, poród. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że częstym powodem łysienia kobiet jest niewłaściwa dieta.
Żeby włosy były zdrowe, lśniące i mocne, nie wystarczą najlepsze szampony i odżywki. Włosy muszą być odpowiednio „nakarmione” od wewnątrz. W cebulce powinny się znaleźć wszystkie niezbędne im składniki. Włosy potrzebują przede wszystkim aminokwasów dostarczanych organizmowi wraz z białkiem, nienasyconych kwasów tłuszczowych, żelaza, krzemu, cynku i magnezu. Poza tym dobrą kondycję zawdzięczają biotynie, witaminie A, niektórym witaminom z grupy B, w tym kwasowi foliowemu (wit. B9).
Diety, także te odchudzające, muszą być dobrze zbilansowane, aby nie doprowadzić do niedoborów pokarmowych, albo – co gorsza – anemii. Diety ubogie w białko, witaminy i mikroelementy wyniszczają nie tylko włosy, ale cały organizm. Zniszczenia powodują także głodówki.
Włosy reagują na niedobory pokarmowe po 3 miesiącach ich trwania. Jeśli głodówka czy wyniszczająca dieta do tego czasu została zakończona, nie zawsze osoba dotknięta łysieniem zdaje sobie sprawę z powodów wypadania włosów, bowiem włosy traci po 3 miesiącach od wystąpienia przyczyny. Na szczęście jest szansa na odzyskanie dawnej gęstości włosów. Jest to łysienie odwracalne, można mieszkom włosowym przywrócić dawną aktywność, jeśli będzie stosowana zdrowa, pełnowartościowa dieta. Powrót do gęstości nastąpi po kolejnych kilku miesiącach. Jak więc należy się odżywiać, by włosom nadać siłę, blask, grubość i gęstość?
Białko jest podstawowym budulcem każdej komórki organizmu, a więc też i włosów. Znajduje się ono w mięsie czerwonym i białym, w rybach, mleku i jego przetworach, jajach oraz produktach sojowych. Czytaj więcej »