Archive for Grudzień, 2011
Dziś mam dla Was recenzję szamponu Nia, który z uwagi na właściwości silnie nawilżające i ochronne polecany jest szczególnie osobom o włosach suchych i farbowanych.
Postaram się opisać go wyczerpująco, ale jeśli w trakcie czytania nasuną wam się jakieś pytania – pytajcie proszę.
Moje włosy lekko przetłuszczają się u nasady, a mniej więcej od połowy długości są bardzo suche, czasami przesuszone na tyle, że aż kruszą się w trakcie czesania. Znalezienie szamponu do takich włosów jest nie lada wyzwaniem, a i tak najczęściej okazuje się, że sam szampon nie wystarczy. Używam Nii już od dłuższego czasu i widzę dużą poprawę, a że używa go też moja mama, która ma włosy mocne, grube, raczej normalne z niewielką tendencją do przetłuszczania się, puszące się bardzo po umyciu. Obydwie jesteśmy zadowolone toteż już na starcie mogę stwierdzić, że Nia jest szamponem dość uniwersalnym. Reszta rodziny uparcie trwa przy wcześniej stosowanych szamponach toteż w recenzji skupię się na opisie reakcji włosów moich i mamy.
Dla porządku dodam, że przesyłkę (poczta) z szamponem dostałam ekspresowo.
Była estetyczna, dyskretna, doskonale zabezpieczona. Po otwarciu przesyłki zobaczyłam bardzo ładne, nadspodziewanie duże, futurystyczne opakowanie. Sądząc po zdjęciach wydawało mi się, że szampon będzie znacznie mniejszy, tymczasem okazało się, że to spora butelka. Przy takiej wydajności spokojnie wystarczy dłużej niż na miesiąc (w zależności oczywiście od tego ile osób używa szamponu i jak duże są ich potrzeby, ale do tego jeszcze dojdę).
Zdziwiła mnie też konsystencja szamponu i nieco zaskoczył jego świeży zapach, generalnie wszystko sprawia wrażenie bardzo przemyślanego i bardzo nowoczesnego kosmetyku. Wygląda na to, że DS Laboratories bardzo dba o spójność i konsekwencję nie tylko jeśli chodzi o cechy „technologiczne” ale i wizerunek marki i jej produktów.
Jeśli chodzi o zaskoczenie na wrażeniach wzrokowych się nie skończyło. Kolejną niespodzianką okazała się konsystencja szamponu i jego kolor – kolor hm… sorbetu z malin albo truskawek. Nietypowy i ciekawy. Jeśli chodzi o konsystencję szampon jest bardzo skondensowany, wydaje się wręcz oleisty. Bardzo łatwo wycisnąć go z butelki (poręcznej, funkcjonalnej i równie nowoczesnej jak zewnętrzne opakowanie) w takiej ilości jaka jest nam potrzebna. Konsystencja sprawia, że szampon nie rozlewa się na ręce i nie spływa z niej, bez większych problemów możemy mieć pewność, że w czasie aplikacji na włosy nie uronimy żadnej kropelki. To istotne choćby dlatego, że Nia trochę kosztuje. Wszelkie straty są więc niepożądane. Zaskoczeniem był też dość intensywny zapach. Zapach świeży, przypominający jakieś perfumy, zdecydowanie unisex. Do zapachu musiałam się przyzwyczaić. W trakcie mycia jest on bardzo intensywny, po umyciu, na włosach tak delikatny że aż niewyczuwalny, świeży, utrzymuje się przez dłuższy czas.
Przy pierwszym użyciu obawiałam się, że przy mojej długości włosów (tuż za ramiona) będę musiała zużyć sporo szamponu użyłam go więc w takiej ilości w jakiej zazwyczaj używam innych szamponów (wypełniając dłoń niejako po brzegi), ale okazało się, że było to niepotrzebne. Szampon tak spienił mi się na włosach, że bez problemu umyłabym je zużywając jedną trzecią a nawet jedną czwartą pierwotnie zużytej ilości. Faktycznie przy kolejnym myciu włosów użyłam go znacznie mniej a włosy i skórę głowy i tak bardzo dokładnie umyłam i to (uwaga!) używając szamponu jednokrotnie. Zazwyczaj konieczne są dwie aplikacje, ale w moim przypadku Nia działa dobrze już przy jednej aplikacji.
Szampon jest bardzo wydajny. Wspólnie z mamą myjąc włosy niemal codziennie (mama od czasu do czasu wracała do swojego poprzedniego szamponu) nie zużyłyśmy całej butelki!
Nie obyło się oczywiście bez testu z olejkiem rycynowym i naftą. Wciąż uparcie trwam przy tych naturalnych odżywkach i stosuję je na włosy bardzo regularnie. Wyznacznikiem „siły oczyszczającej” szamponu jest dla mnie to jak łatwo / bądź trudno usuwa on z włosów naftę i olejek rycynowy. Użycie Nii poskutkowało sporym zaskoczeniem – wystarczy dwukrotne umycie głowy podczas gdy używając innych szamponów naftę zmywam dopiero za czwartym, piątym razem. Po jednokrotnym umyciu włosów Nią efekty też są satysfakcjonujące, ale dla pewności po aplikacji nafty włosy myję nią dwukrotnie.
Producent zapewnia, że po Nii włosy odzyskają blask, zachowają pełnię koloru, będą doskonale nawilżone i zabezpieczone przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Nie wiem jak jest z tym ostatnim, bo nie jestem w stanie tego sprawdzić, ale jeśli chodzi o nawilżenie, blask i kolor – potwierdzam. Po Nii włosy odzyskują elastyczność, błyszczą, są gładsze, łatwiejsze do opanowania. Jak już pisałam włosy mojej mamy bardzo się puszą po umyciu stosując Nię mama nie miała z tym problemu. Jeśli chodzi o mnie – dolna część moich włosów odżyła na tyle, że odważyłam się na wyciągnięcie z szuflady prostownicy. Używam jej od czasu do czasu. Po prostowaniu włosów nie tracą one swojej nowej struktury tj. w dalszym ciągu pozostają nawilżone i bardzo przyjemne w dotyku.
Dodam jeszcze, że tego efektu na pewno nie zapewniają żadne dodatki natłuszczające, bo po Nii moje włosy przetłuszczają się zwykłym rytmem. Z innymi szamponami bywa bardzo różnie.
Co ciekawe po Nii nie potrzebuję już żadnej odżywki. Włosy łatwo się rozczesują, są nawilżone, błyszczące, łatwe w stylizacji etc. Wydaje mi się, że stosowanie odżywki w takiej sytuacji nie ma sensu, choć może osoby, które mają większe problemy z czupryną będą musiały sięgnąć po coś jeszcze.
Może za mało we mnie krytycyzmu, ale w Nii poza nazbyt intensywnym zapachem w czasie mycia włosów, nie znajduję żadnych wad. Nia jest szamponem, który:
Ze względu na wysoką cenę w dziesięciostopniowej skali dałabym Nii 9 punktów. Sam szampon jest więcej niż bez zarzutu, zdecydowanie wart swojej ceny, ale cena trochę wysoka jak na nasze warunki.
Więcej informacji o szamponie (skład, działanie, etc.) znajdziecie na stronie Vitalab.pl >>> Szampon Nia.
Jeśli brakuje wam jakichś informacji – pytajcie. Na wszystkie pytania odpowiem najszybciej jak to możliwe.
Zdjęcia: zdjęcie pierwsze pochodzi ze strony Vitalab.pl, drugie zdjęcie jest mojego autorstwa (przepraszam za jakość – fotografowania produktów muszę się dopiero nauczyć
)
Wzmożone wypadanie włosów martwi wiele osób. Nie da się bowiem ukryć, że przerzedzająca się z każdym dniem czupryna nie jest do pozazdroszczenia. Na szczęście sposoby na łysienie istnieją. Trzeba tylko poznać przyczyny powstawania problemu, by wybrać taką metodę, której stosowanie na pewno przyniesie oczekiwane efekty.
Jedną z przyczyn wypadania włosów jest niewłaściwa dieta. Okazuje się, że na łysienie ma wpływ to, co jemy. Czupryna może przerzedzać się na skutek niedoborów witamin i składników mineralnych. To zaś wpływa niekorzystnie na kondycję włosów, powodując ich znaczne osłabienie, a co za tym idzie – wypadanie.
Warto mieć świadomość, że na łysienie może mieć wpływ drastyczne odchudzanie. Niskokaloryczne diety powodują, że organizm nie otrzymuje wszystkich składników odżywczych, co niekorzystnie odbija się na naszych włosach.
Jeśli chcemy zatrzymać proces przerzedzania się czupryny, koniecznością jest natychmiastowa zmiana sposobu odżywiania się. Należy przyjrzeć się swojemu jadłospisowi, a następnie włączenie do niego tych produktów spożywczych, które stanowią źródło korzystnych dla kondycji włosów witamin i minerałów. Niemałe znaczenie w walce z łysieniem mają witaminy z grupy B, witamina E czy witamina A. Koniecznością jest również dostarczanie odpowiednich minerałów, w tym: cynku, magnezu, potasu, selenu, siarki.
Wypadanie włosów może być spowodowane niewłaściwą pielęgnacją czupryny. Choć wydawać by się mogło, że robimy wszystko, by poprawić ich kondycję oraz wygląd, niekiedy zapominamy o tym, że swoimi działaniami wyrządzamy im krzywdę.
Warto mieć świadomość, że łysienie może być spowodowane nadużywaniem urządzeń do stylizacji. Stosowanie suszarek emitującym gorący strumień powietrza, korzystanie z prostownic czy lokówek – to urządzenia, które przesuszają czuprynę, osłabiają włosy, doprowadzając do ich stopniowego wypadania.
Sposoby na łysienie obejmują więc działanie polegające na wyeliminowaniu – albo przynajmniej zredukowaniu do minimum – urządzeń, które mogą osłabiać włosy, prowadząc do przerzedzania czupryny.
Jednak to nie wszystko. Łysienie może być spowodowane zabiegami fryzjerskimi. Częsta koloryzacja czy poddawanie się trwałej ondulacji – to zabiegi, które nie są polecane, bowiem – poprzez zawartość dość silnych środków chemicznych – przyczyniają się do osłabienia kondycji czupryny.
Jeżeli więc chcemy zatrzymać postępujące przerzedzanie się włosów, należy jak najrzadziej stosować tego rodzaju zabiegi, chroniąc w ten sposób czuprynę przed szkodliwym ich działaniem.
Okazuje się, że najczęstszą przyczyną wypadania włosów są hormony. Przerzedzanie się włosów na skutek zawirowań hormonalnych dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
W przypadku pań mamy do czynienia z dwoma najczęściej pojawiającymi się rodzajami łysienia. Chodzi o łysienie poporodowe oraz łysienie androgenowe. Ten drugi typ łysienia występuje również u mężczyzn i jest dla panów typowe.
Łysienie poporodowe – jak sama nazwa wskazuje – pojawia się po urodzeniu dziecka. Jest to związane z dążeniem do uzyskania równowagi hormonalnej, która została zaburzona podczas ciąży. Warto bowiem mieć świadomość, że estrogeny, które wydzielają się w ciąży w nadmiarze, zatrzymują proces naturalnego wypadania włosów. Dopiero po porodzie, gdy poziom estrogenów się wyrównuje, dochodzi do wzmożonego przerzedzania się czupryny. Warto mieć świadomość, że sposoby na łysienie poporodowe wcale nie są konieczne. Gdy tylko równowaga hormonalna się ustabilizuje, włosy zaczną ponownie odrastać samoistnie.
Łysienie androgenowe występuje zarówno u kobiet, jak u mężczyzn, jednakże ma nieco inny przebieg. Za łysienie tego typu odpowiadają androgeny – hormony płciowe męskie występujące zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Oddziałują one na mieszki włosowe, prowadząc do ich osłabienia, a co za tym idzie – ich wypadania. Jest to związane z reakcją przekształcania się testosteronu w szkodliwy dla włosów dihydrotestosteron. Jeśli proces związany z wypadaniem włosów nie zostanie zatrzymany, może dojść do całkowitego wyłysienia – ale tylko u panów. U kobiet łysienie androgenowe skutkuje – na szczęście – tylko znacznym przerzedzaniem się czupryny.
Jak leczyć łysienie androgenowe? Okazuje się, że preparatów na wzmożone wypadanie włosów spowodowane oddziaływaniem dihydrotestosteronu nie brakuje. Są to przede wszystkim specyfiki należące do grupy inhibitorów, zatrzymujące enzymatyczną reakcję prowadzącą do przekształcenia testosteronu w DHT. W preparatach znajdują się również substancje pobudzające komórki włosa do pracy, w efekcie czego następuje porost włosów.
Sposoby na łysienie istnieją. Co więcej – są skuteczne. Trzeba tylko znaleźć taką metodę, która będzie adekwatna do przyczyn powstawania problemu. Niekiedy wystarczy zmiana dotychczasowych nawyków: żywieniowych i pielęgnacyjnych włosy. Innym razem koniecznością będzie zastosować odpowiednich środków przeciwdziałających łysieniu. Niekiedy trzeba będzie zastosować środki na porost włosów.
Dlatego też tak ważne jest, by – zanim sięgniemy po sposoby na łysienie – poznać przyczyny powstawania problemu.